tel: 61 426 13 44 lub tel. 781 861 589 e-mail: glo2@o2.pl Kontrast Standard
A A A

Nasi w Berlinie

18 grudnia zdobyliśmy Berlin!

Tak, tak. Trzeba było wprawdzie wcześnie wstać, ale plan się powiódł.
Ponad czterdziestoosobowa grupa rozpoczęła szturm od zachodniej części miasta, w okolicy słynnego dworca ZOO i bulwaru Kurfürstendamm,. Tutaj stoi Kościół Pamięci Cesarza Wilhelma, a właściwie to co z niego pozostało po bombardowaniu w czasie wojny. Zabezpieczone, potem częściowo odrestaurowane ruiny, stały się muzeum i przestrogą dla potomnych. Tuż obok zbudowano nowoczesną kaplicę i dzwonnicę. Tutaj też odbywa się jeden z berlińskich jarmarków, który niestety trzy lata temu stał się celem zamachu. Miejsce ataku upamiętniają palące się znicze.

Po krótkiej przejażdżce po mieście, m.in. obok Kolumny Zwycięstwa, wzniesionej na pamiątkę pokonania przez Prusy Danii, a później także Austrii i Francji, podziwialiśmy bogate zbiory Muzeum Historii Naturalnej. W głównej sali przywitał nas największy na świecie zrekonstruowany szkielet branchiozaura. Przyjrzeliśmy się ekspozycjom o powstaniu Ziemi, o mechanizmach ewolucji,
o kosmosie i układzie słonecznym. Interesujące były zbiory zoologiczne konserwowane w alkoholu, obejmujące niemal milion obiektów – ryby, pająki, raki, amfibie i ssaki. Muzeum ma dużo więcej do zaoferowania, ale część sal wystawowych była niedostępna z powodu remontu.

Z czym najbardziej kojarzy sie Berlin? Oczywiście z Murem Berlińskim. Jego fragmenty, pozostawione tu na pamiątkę, zobaczyliśmy na Placu Poczdamskim. Nowoczesna dzielnica handlowo-finansowa powstała w centrum miasta, w miejscu, gdzie przez prawie 30 lat szeroki pas graniczny dzielił je na komunistyczny wschód i kapitalistyczny zachód.

Stąd wyruszyliśmy na spacer w kierunku Pomnika Ofiar Holokaustu. Mówi się, że Niemcy oddali na ten cel swoją najdroższą ziemię. Nietypowa forma monumentu, silnie angażuje emocje widza.
W miarę wchodzenia w głąb pomnika teren pod stopami obniża się i zaczyna falować, stele stają się zaś coraz wyższe…

Podążając za historią powędrowaliśmy na Bebelplatz – miejsce, gdzie w 1933 roku palono książki niewygodne dla reżimu hitlerowskiego. Co ciekawe, ponad sto lat wcześniej niemiecki poeta Heinrich Heine przestrzegał ” Gdzie się pali książki, dojdzie w końcu do palenia ludzi”

Aleja Unter den Linden zaprowadziła nas pod Uniwersytet Humboldtów, Wyspę Muzeów i katedrę. Przez cały dzień towarzyszyła nam wyjątkowo piękna słoneczna pogoda. Aż szkoda, że nie zaplanowaliśmy wjazdu na wieżę telewizyjną przy Alexanderplatz – przy tak czystym niebie mielibyśmy miasto jak na dłoni.

Naszym najważniejszym punktem programu był jednak Jarmark Bożonarodzeniowy. Tysiące lampek,  ozdób, prezentów, zapachów… tworzą po zmroku niepowtarzalną atmosferę. Mogliśmy do woli nacieszyć zmysły i … napełnić brzuszki. Już wcześniej skusiły nas słodkości w czekoladziarni Ritter Schokowelt, a tutaj jeszcze grillowane kiełbasy, prażone migdały, owoce w czekoladzie, rozgrzewające napoje … – palce lizać!

Jak było w Berlinie? Pysznie!

Które niemieckie miasto zdobędziemy z przyszłym roku? Może Drezno?